Ile znaczy śmierć brata?

Pod koniec maja na podróżujących do Kołobrzegu kibiców Stalówki, na mecz swojej drużyny, napadła grupa pseudokibiców Motoru Lublin. Są to dwie zwaśnione drużyny, między którymi do awantur dochodziło już od dłuższego czasu. Stal Stalowa Wola grała swój ostatni mecz wyjazdowy sezonu w II lidze. W sobotę nad ranem na autor i busy napadła „Wschodnia Horda” czyli kibice Motoru Lublin, Chełmianki Chełm oraz Górnika Łęczna. Według policji w bijatyce wzięło udział nawet 200 osób, głównie z Lublina. Do tej pory potyczki między kibicami kończyły się na sinikach, jednak nie tym razem. Poważnych obrażeń doznał młody chłopak, który natychmiast został przewieziony do szpitala. Niestety, tydzień później odłączono go od aparatury podtrzymującej życie. Mózg już nie funkcjonował, nie było szans, że się obudzi i wróci do zdrowia.

Spójrzmy teraz na to z trochę innej perspektywy. Oczywiście, ustawki stały się chlebem powszednim kibiców, ale jak bardzo Rafał musiał być katowany, że jego mózg umarł? Gdzie zasady walki? Chłopak już na pewno od dłuższego czasu leżał, więc dlaczego nadal się nad nim znęcano? I co mu robiono? Kopano w potylicę? A może skakano po głowie? Jak wielkim trzeba być idiotą, żeby nie domyślić się, że może go to zabić? Jak teraz powinni się zachować Polacy, kibice? Nie tak dawno temu cały Internet wrzał na wieść o zakatowanym przez policję chłopaku z Wrocławia. Czym różnią się od siebie te dwie historie? Niczym. Osoby, które przyczyniły się do śmierci Rafała niczym nie różnią się od „psów”, których tak nienawidzą. Uważają się za naszych braci – kibiców, ale jakim prawem się nimi nazywają? Mamy ich nie osądzać surowo za morderstwo tylko dlatego, że wydaje im się, że są takimi samymi kibicami jak my? A ile osób w swoim życiu Ty zabiłeś, drogi czytelniku? Możecie mówić ile chcecie, że był to nieszczęśliwy wypadek, ale pamiętajcie, że do takich „wypadków” nie dochodzi podczas walki na równych zasadach.

Każdy chuligan ma zasady

Jak każdy wie, kodeks chuliganów rządzi się własnymi zasadami, ale mimo to nikt nie boi się dążyć do konfrontacji, bo każdy wie, że walka fair, na gołe pięści nikogo nie zabije. Po tym, co stało się Rafałowi, pewnie wielu z was zmieni swój błędny sposób myślenia. Jasne, konfrontacja sportowa i rywalizacja są w porządku, ale ogromne NIE dla idiotów, którym tylko wydaje się, że są kibicami, a swoim bezmyślnym zachowaniem niszczą NASZE środowisko kibicowskie. Ale wiecie, co jest gorsze? Ci, którzy im na to pozwalają, bo boją się odezwać.

Wracając do sprawy. Ciekawe, jakie wsparcie dostaną „bracia”, którzy zostali zatrzymali, od reszty. Najprawdopodobniej trafią oni za kraty na kilka lat. W imię czego? Honoru? Zasad? Sorry, ale osoby, które dopuściły się takiego ataku nie powinny się utożsamiać z takimi pojęciami. Pozostaje jeszcze pytanie, czy osoby zatrzymane to faktycznie sprawcy tego pobicia, czy tylko „przypadkowi” uczestnicy. Wyobraźcie to sobie. Niewinne ziomki posiedzą nawet 10 lat, a prawdziwi sprawcy będą sobie żyć jak gdyby nigdy nic i cieszyć się, że ominęła ich kara. Wkurzająca wizja, co? No, ale „honorowo” jest trzymać język za zębami, żeby ochronić „braci”, którzy wcześniej zapomnieli czym owy honor jest. Swoją drogą ciekawe jakie wsparcie zza krat otrzymają. Dostaną chociaż po jednej paczce, zanim ktokolwiek o nich zapomni? A może pozostali „bracia” wywieszą transy na sektorze? Tak, to im bardzo pomoże za kratami.

Zachowajmy rozsądek

Jasne, że możemy teraz siedzieć cicho i nie rozgrzebywać sprawy. Chłopak umarł, po nim, po sprawie. Przecież wiedział, co się dzieje na wyjazdach, chciał, pojechał, zginął, ale robił to, co kochał. Ale teraz odwróćmy sytuację. Rafał żyje i ma się dobrze. Podczas starcia doznał tylko kilku siniaków, jak zawsze zresztą. A nie! Wybaczcie, tak się nie stało, bo kogoś mocno poniosła wyobraźnia w bójce! Oczywiście, że najlepiej ocenia się innych i patrzy z boku na całą sytuację, ale wyobraźcie sobie, że ginie WASZ brat. Nie życzę Wam tego, żeby chęć zemsty była tak mocna, że zniżylibyście się do poziomu oprawców Waszego brata. Zobaczcie, co się dzieje w Krakowie. Tu giną kolejni ludzie w ramach zemsty za śmierć poprzednich, a używanie sprzętu stało się czymś normalnym, bo odwet jak to odwet – musi być krwawy.

Normalność czy zezwierzęcenie?

Internet zalały znicze i pełne emocji wpisy. I co z tego? Jaki to ma sens? Zwróci chłopakowi życie? Nie sądzę. Użalajcie się na forach ile chcecie, że źle się stało, wysyłajcie „znicze” na Facebooku, ale wszyscy dobrze wiemy, że są to bezcelowe działania. Zamiast tego zastanówmy się – gdzie kończy się granica normalności a zaczyna zezwierzęcenia? Przecież my – kibice, chcemy, żeby nas traktowano poważnie, ale dopóki będziemy się zachowywać jak rządne krwi zwierzęta to się nigdy nie stanie. Jak społeczeństwo ma nas poważnie traktować skoro po takiej akcji nie potrafimy się zjednoczyć i głośno powiedzieć, że to co się stało nam się nie podoba? Że tak nie powinno być, że nie życzymy sobie, żeby te osoby nazywały się kibicami? Niestety, zamiast tego większość woli przemilczeć ten temat i poczekać aż wszystko ucichnie, jak ostatnie tchórze.

Źródło foto: zsrysiny.pl , kibole.pl

Share This