Zapraszamy na relację + fotogalerię ze słynnej awantury Polskich kibiców w Bratysławie ! Tuż przed spotkaniem około 200 naszych rodaków wywołało grubą awanturę: rannych zostało siedmiu słowackich policjantów, także 60 Polakom udzielono pomocy medycznej. Do najmocniejszego starcia doszło jednak w trakcie meczu.

Reja kibica Ruchu Radzionków:

Plany, aby pojechać na ten mecz w większym cidrowskim gronie były od dłuższego czasu. Początkowo była zbierana ekipa oraz szukano taniego przewoźnika. Niestety na tym tylko się skończyło i każdy, kto był chętny odwiedzić Bratysławę musiał tam dostać się na swój sposób. Ja i S. wybraliśmy wyjazd z Andrychowa. O godz. 7.30 wyjechaliśmy komunikacją miejską do Katowic, aby stamtąd wyruszyć PKSem do Andrychowa. Po drodze dołączają do nas jeszcze kibice z Szombierek Bytom oraz Zagłębia Sosnowiec. Do Andrychowa jedziemy dość długo, a wszystko przez korki oraz roboty drogowe, które były co parę kilometrów no ale w końcu docieramy i udajemy się do baru, gdzie część ekipy spożywała już złocisty napój. Wolny czas mija na rozmowach i po godzinie udajemy się pod autokar, jednak za nim do niego weszliśmy, każdy został spisany przez tych lubią zbierać adresy domowe.
Po 12.00 wyruszamy już w pełnym składzie – kierunek ? Bratysława ! Ekipa autobusowa oczywiście mieszana i oprócz nas i Szombierek był Beskid Andrychów ( organizator wyjazdu ), Szczakowianka, Zagłębie i Legia, Górnik, Cracovia i to chyba wszystko. Przed samą granicą zostaliśmy zmuszeni na dłuższy postój z powodu policji, która znowu się do czegoś przyczepiła, na szczęście po dłuższym czasie ruszamy dalej i mijamy granice.

Widać różnicę, przynajmniej tą z jakością dróg, które są szerokie i w dobrym stanie ( nie to co nasze np. przed samą granicą ). Mijamy kolejno wioski i większe miasta, które miałem wrażenie, że są tak dziwnie „upchane” no ale nie ma co się dziwić, Słowacja to mały kraj. Im bliżej Bratysławy tym co raz bardziej widoczne nasze barwy narodowe, a już sama Bratysława i okolice stadionu zdominowane przez Polaków. Przez wcześniejsze korki przyjazd do stolicy Słowacji opóźnił się i nie było czasu na zwiedzanie miasta, a nawet zjedzenie jakiegoś posiłku, więc od razu udajemy się na stadion, który wyglądem z zewnątrz nie zachwycał – kasy stare, wejście na sektor rozpadające się, ochrona to stare dziady w kamizelkach, ogólnie takie polskie klimaty. Po wejściu na sektor od razu szukamy miejsca na flagę, ale ciężko było coś znaleźć, bo za późno dotarliśmy i prawie wszystko było zajęte. Jednak udało się powiesić z problemami, ponieważ piknikom nie spodobało się to, że została zasłonięta ich flaga z nazwą jakiegoś baru, jednak po chwili zrozumieli, że racja leży po naszej stronie i odpuścili przenosząc flagę na krzesełka. W pewnym momencie na sektor wpadła policja, aby zawinąć chłopaka, który nie został przeszukany na wejściu. Policja tak szybko jak wpadła tak wypadła z sektora bez kasków i był to początek grubej awantury z policją, która trwała 20 minut. Początkowo wszystko przeniosło się za trybunę, gdzie trwała walka z psiarnią, która musiała uciekać, z czasem białych kasków przybywało i zostaliśmy zmuszeni do cofnięcia się do przejścia na trybunie. Tam trwała głównie wymiana rzeczowa. W stronę psiarni leci wszystko co było możliwe, nawet muszla klozetowa czy drzwi, a w naszą stronę psy odrzucają kamienie oraz race ! Po kilku minutach chyba poczuli, że są bezradni i zdenerwowani przebiegiem wydarzeń i wpadli w znacznie większej liczbie na sektor. Wiele przypadkowych osób w tym czasie oberwało, nawet dziewczyny, a petardy hukowe latały w każdą stronę i w ten sposób psiarnia utworzyła bufor na środku naszego sektora. Awantura kończy się przed hymnem, a po starciach widać sporo rozwalonych głów.

Od nas z tego co widziałem 12 osób na meczu plus flaga reprezentacyjna Ruch Radzionków.
Na sektorze dużo dobrych ekip w tym na pewno wyróżniający się ŁKS Łódź i Motor Lublin. Ogromna ilość flag klubów i miast z całej Polski i tak jak wyżej wspomniałem przed gwizdkiem sędziego nie było miejsca na powieszenie nawet kawałka flagi.
Doping konkretny przez całe spotkanie i na pewno dużo zasługa w tym młynowego, który prowadził doping siedząc na płocie. Dobrze wychodziło hsv śpiewane na dwie strony, kto nie skacze … oraz „pozdrowienia” w kierunku PZPN-u i Listkiewicza. Podczas meczu odpalono dużo stroboskopów oraz rac, a największa ilość rozświetliła sektor na czerwono po bramce dla Polaków. Radość jednak nie trwała długo i w ciągu minuty Słowacy strzelają dwie bramki i sędzia po kilku minutach kończy mecz. Po opuszczeniu stadionu jest w końcu czas na zjedzenie czegoś, jednak o tej godzinie wszystko było zamknięte i pozostała tylko stacja benzynowa, która sporo zarobiła po naszych zakupach alkoholu i jedzenia:).

Później dostajemy info, że chłopak z Andrychowa wylądował w szpitalu, więc jedziemy autokarem go odebrać. Podjeżdżamy pod pierwszy szpital – zamknięty. Podjeżdżamy pod drugi, już większy – nie ma go, ale lekarze mówią, że jest w innym to my czekamy pod autokarem, a trzy osoby udały się taxówką pod ten szpital, aby go odebrać. Niestety chłopaka również nie było … bo był już gdzieś na mieście bez telefonu, czyli w skrócie mówiąc – ewakuował się ze szpitala. W tym momencie to już wiele zrobić nie mogliśmy, więc zapadła decyzja, że powracamy do Polski. Jak się później okazało, chłopak z Andrychowa na szczęście zabrał się do Polski autokarem z kibicami z Kalisza. Do granicy droga mija szybko, a połowa autokaru zapadła w sen głęboki 🙂 . Po wjeździe do naszej kochanej ojczyzny przywitały nas dziury w drogach i w Andrychowie jesteśmy przed 7.00, lecz to nie wszystko, bo czekała nas najgorsza podróż, czyli jazda PKSem do Katowic, a następnie do Radzionkowa. Jednym słowem – męczarnia jechać w korkach i innych utrudnieniach aż 4 godz. I w Radzionkowie jesteśmy o 11.00. Był to mój najlepszy wyjazd ( od S. pewnie też 🙂 ), który trwał ponad 27 godz. W końcu mogła też zadebiutować nasza flaga na wyjeździe. Pozdrowienia dla osób jadących autokarem z Andrychowa ! A my swoje Pzpn Pzpn jebać jebać Pzpn !

Źródło + foto: kibice.net , ultrasruch.com

Share This