17.01.1998 – Turniej w „Spodku”

Osiemnaście lat temu miało miejsce wydarzenie które przeszło do annałów polskiej sceny kibicowskiej.

Na początku statystyka: Ruchu – 2000, GKS-u 1500, Górnika 1000, ŁKS-u z Tychami 200, Wisły 200, Rakowa z Odrą 150, Lech nie został wpuszczony (około 80 os.). Zapraszamy na kibicowskie relacje + fotogalerię.

„Na temat tego turnieju szczególnie o zadymach było głośno. Migawki z zadym w tv. Były pokazywane non stop. Dużo artykułów ukazało się w prasie. Na hali spodka nie było policji ochroną widzów zajmowała się fosa. Posadzono nas po środku między Ruchem a Górnikiem. Większość starej ekipy oraz bojówki stała jeszcze na zewnątrz „Spodka”. Zadyma zaczęła się od rzucania kanapek, jabłek itp. między nami a żabolami. W czasie tej wymiany od tyłu zaatakował nas Ruch. Powstał duży popłoch i panika. Większość Gieksy ucieka. Musimy walczyć na dwóch frontach w międzyczasie rzucanie kanapek zmieniło się w bijatykę. Jest konkret napierdalanka na krzesła, kije, pasy i co znajdowało się pod ręką. Ruch z Górnikiem zdobył przewagę i wyrzucił nas z sektorów. Ok 30 osób od nas walczy z Ruchem na schodach non stop. Nie poddajemy się. Mimo liczebnej przewagi Ruchu i Górnika nie umią sobie z naszą ekipą poradzić. Jest dużo rannych zarówno od nas jak i z Ruchu i Górnika. W czasie walk a raczej ucieczki frajerów tak nazywamy dużą część ekipy „gieksy” tracimy około 15 szali na rzecz chorzowian. Frajerzy – największą hańbą jest ucieczka i nie podjęcie walki, co innego utrata barw podczas bójki. Na rzecz żaboli tracimy około 5 szali. Największym jednak zdziwieniem i szokiem dla nas było złączenie się Górnika i Ruchu w walce z nami. Ponoć mają dupną kosę. A gdzie było hasło tak głoszone przez Ruch „Śmierć za śmierć” (ha, ha, ha). Ich kosę można włożyć między bajki. Są to tylko przyśpiewki a rzeczywistość taka jaką widzieliśmy w Spodku.” Relacja jednego z kibiców podczas turnieju

Relacja kibica GieKSy:

„Jak co roku w połowie stycznia w katowickim Spodku odbył się turniej piłki halowej. Wydarzenia w Słupsku  stały się dalszą sceną rozgrywek, tylko tym razem między kibicami. Już pod halą doszło do kilku starć. Najpierw Gieksa ruszyła na Ruch który po chwili wycofał się do środka katowickiego obiektu. Następnie Gieksa uderzyła na Górnik, lecz tutaj zapały kibiców ostudziła mendziarnia i wszystko rozeszło się po kościach. Na początku turnieju Wisła (200 os.) ruszyła na Górnik (800 os.), przy czym Żabole dali z siebie wszystko czyli poszli w długą. Następnie doszło do starcia Gieksy (1500 os.) z Górnikiem. W ruch poszły pasy i krzesełka. Barierka stała się linią oddzielającą obie grupy. Z czasem przewaga zaznaczyła się po stronie Gieksy (pierwsze straty Górnika w szalach). Lecz zdradziecki atak Ruchu (2000 os.) z drugiej strony przyczynił się do masakry Gieksy. Gieksa walczyła z obu stron w konsekwencji została wyrzucona z sektorów. Była to ciężka walka i wielu Gieksiarzy zostało obitych (przy czym Ruch kroi około 30 szali, kilka plecaków i aparatów fotograficznych, fleków, natomiast Górnik kroi również około 30 szali + małą flagę „OLKUSZ”. Nasze zdobycze to jedynie parę szali Ruchu, Górnika, a także przypadkowo zdobyty szal Odry Wodzisław). Po tej akcji Ruch i Górnik podają sobie ręce – nowa zgoda?… Całe zamieszanie uspokaja psiarnia. Ponownie dymy zaczęły się również od starć Gieksy z Górnikiem. W powietrzu ponownie zaczęły fruwać krzesełka. Nawet psy oddzielające Żaboli od Gieksy nie potrafiły uspokoić agresywnych zapędów kiboli. W tym momencie atak Wisły z drugiej strony nam pomógł. Najpierw przeszliśmy psiarnie, a następnie uderzyliśmy na Górnik robiąc im małą rzeź (około 25 skrojonych szali i kominiarek + mała flaga, barwy). Wielu Żaboli po tym skorzystało z punktów opatrunkowych. W tym czasie Ruch wywleka z sektorów Odrę Wodzisław + Raków Częstochowa (140 os.) krojąc parę szali, a następnie lali się z ŁKS + GKS Tychy (160 os.). W ruch poszły nawet doniczki. Uciekające medaliki i kibice Odry wpadli z drugiej strony na Wisłę która się cofała i wyrzuciła ich ponownie, tym razem w drugą stronę. Po tych dymach nastał już spokój, gdyż turniej mógł zostać nie dokończony. Na halę nie zostali wpuszczeni kibice Lecha (60 os.) którzy w drodze powrotnej na stacji wybili kilka szyb i mieli spięcia z psiarnia. W trakcie turnieju rannych zostało dwóch psów, dwóch ochroniarzy, wybito kilka szyb i połamano kilkadziesiąt krzesełek.”

Relacja kibica Rakowa

„O godzinie 8:00 zbieramy się na dworcu głównym – jest nas ok. 100. Pociąg mamy o 8:25 – wszyscy wsiadają, jedziemy z psiarnią. Na dworcu „Raków” wsiada jeszcze 50 hool’s. Droga do Katowic przebiega spokojnie, bez żadnych kamionek. Trwa niezła zabawa i popijawa. W Katowicach jesteśmy po 10-tej. Powoli z obstawą idziemy w kierunku Spodka. Koło hali na rondzie stoimy ok. 1 godziny. W tym czasie kilku osobowa grupa GKS-u zostaje przez nas pogoniona, pały zwijają jednego z naszych, ale po kilku minutach dołącza do nas. Po wejściu mamy dym z ŁKS-em i Tychami. W środek zadymy dostają się pały i dostają oklep od dwóch ekip. Straty z naszej strony niewielkie – kilku poobijanych kolesi. Ze strony policji dwóch ma rozjebane czachy. Po zadymie dołącza do nas 6 kolesi z Odry – porządnie obici przez GKS i wykrojeni. Do hali wchodzimy bez żadnych przeszkód. Gdy siedzieliśmy we własnym sektorze napieprzały się grupki Ruchu z ŁKS-em+Tychami. Zadyma była konkretna (nawalali się wszystkim: krzesłami, doniczkami, puszkami po CocaColi). Dym trwał z 5 minut. W okresie trwania 3-go meczu turnieju GKS napieprzał się z Górnikiem. Z drugiej strony KSG zaatakowali fani krakowskiej Wisły. Wtedy zaczęła się prawdziwa zadyma. My sprowokowaliśmy ŁKS i Tychy i zaczęliśmy się z nimi napieprzać. Nam było łatwiej ponieważ byliśmy na wyższym sektorze. Mieliśmy lekką przewagę, ale z drugiej strony zaatakował nas Ruch. Wtedy Odra i część od nas (małolatów) spanikowała i zaczęła uciekać. Ale nie mieli dokąd, bo z drugiej strony była Wisła. Turniej przerwano na 2 godziny. Od nas 4 ranni w tym 1 w szpitalu. Po odpadnięciu z turnieju udaliśmy się w drogę powrotną, która przebiegła spokojnie (a jak my wychodziliśmy to Ruch tak pogonił GieKSę, że uciekli z własnego sektora, a Chorzowscy nawalali się z Górnikiem). Ruch miał najlepszą ekipę. W domu byłem o 21:00. Wyjazd zajebisty.”

Relacja kibiców Wisły Kraków

„Z Krakowa do Katowic wyruszyliśmy o 7.00 ok. 150 osobową grupą w eskorcie psów (niestety). W Spodku jesteśmy o 9.00. Byliśmy chyba pierwszą ekipą. Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju, już na hali wkurwia nas ok. 50 osobowa grupa hanysoludków z KSG, kilku od nas przegania ich z sektora. Podczas turnieju było nas ok. 200. Było kilka mniejszych starć. Podczas drugiego naszego ataku na Górnika jest ich 400, po krótkiej „wymianie zdań”, spierdalają. Największe dymy były podczas meczu Wisła-GKS. Trwały one długo. GKS „prowadził” walkę z KSG a z drugiej strony atakowany był przez Ruch. My na początku byliśmy bierni, choć nas ciągnęło do walki, ale walczyli nasi na parkiecie. Gdy sędzia na 2 minuty przed końcem przerywa mecz, dostajemy „białej” i ruszamy na sektor Górnika jest ich ok. 700, nas w natarciu ok. 100. Nie dają sobie oczywiście rady. Tracą trochę szali, o porozbijanych mordach nie mówiąc. Jeden Żabol trafia do naszego sektora i zostaje obity. GieKSa dziękuje nam później za to, że w sumie im pomogliśmy, ponieważ byli w oblężeniu: okrzykiem ” Wisełka dziękujemy”, warto zauważyć, że raz już całkiem spierdolili z sektorów. My odpowiadamy hanysom „Wyliżcie nam jaja”. Było niesamowicie, wszystkie ekipy toczyły walki. Nawet Raków-Odra toczyli jakieś walki z ŁKS-GKS Tychy. Gdy większość naszych wraca do sektora podleciały jakieś typki Raków? ŁKS?, ale jeszcze szybciej odlecieli, choć bez naszej pomocy. Później we wszystko wpierdalają się pały. Turniej był przerwany przez jakieś 2 godziny. Zostali także poproszeni przez organizatorów, do siebie przedstawiciele grup. Niektórzy szli jak potulne baranki. Na samym końcu przybywają nasi przedstawiciele (nie przywódcy). Wszyscy niby zapewniają, że będzie spokój, ale czy może jeden, dwóch gości gwarantować za wszystkich, chyba nie. Nasz przedstawiciel mówi mniej więcej tak: „Jeżeli nas nikt nie zaatakuje to będziemy spokojni, ale jeśli nas ktoś sprowokuje to my ten Spodek rozpierdolimy”. Bilans dnia to połamane ręce, nogi, kręgosłupy, a także jeden reanimowany. Powybijane szyby i powyrywane krzesełka.”

Relacja kibica Ruchu Chorzów

„W Spodku było nas najwięcej – 2500. Przed turniejem mieliśmy starcie z GieKSą, ale psy je przerywają. Następny dym zrobiła Wisła, pogonili na hali Żaboli. Później GieKSa ratuje się ucieczką przed nami. Dym trwał ponad 10 minut, aż aż podszedł do nas zawodnik Mizia, później było już spoko. Następnie GieKSa atakuje Żaboli, a z drugiej strony Żabole atakowanie są przez Wisłę. W tym starciu Górnik nie miał nic do powiedzenia. Następnie dym mamy z Tychami, Rakowem i Odrą W. Jeden z naszych odbezpiecza gaśnicę i rzuca nią w Tychy. Gdy Tychy wchodzili na sektor zaatakowali kilku naszych i zdobywają 1 szal. My na turnieju nie laliśmy się tylko z Wisłą. Zdobyliśmy ponad 60 szali GieKSy i 15 Banika O. Ten turniej to chyba nasze największe korzyści co do barw.”

Źródło + Foto : gzg64.pl

 

Share This